wtorek, 17 maja 2016

Ślub w wieku 20 lat - dobry czy zły pomysł?


ThinkstockPhotos-504282184.jpg



Kiedyś, za czasów naszych babć i mam ślub w młodym wieku był na porządku dziennym. Tak naprawdę nikt, nawet rodzice nie robili żadnych problemów, gdy para nastolatków zechciała wziąć ślub. Teraz troszkę to wszystko się zmieniło... Jednak ja osobiście znam osoby, które zawarły związek małżeński mając 18-19 lat, czy to dobry czy zły pomysł? O tym dzisiejszy post.

Dzisiaj zamążpójscie w młodym wieku nie jest tak popularne jak kiedyś.Obecnie, jeśli dziewczyna wychodzi za mąż, są domysły, że pewnie w ciąży... Jednak nie zawsze to się sprawdza, bo po prostu parę łączy wielka miłość i już chcą być ze sobą na dobre i na złe. Jednak czy to naprawdę dobry pomysł?

Moim zdaniem nie, ponieważ warto nacieszyć się wolnością, może to dziwnie zabrzmi, ale tak właśnie myślę. Skoro jesteś młoda - masz 20 lat, to pewnie chcesz chodzić na imprezy, spotykać się do woli ze znajomymi, studiować itd. To zrozumiałe, ale ślub trochę te wszystkie rzeczy zaciemni, bo będziesz miała sporo obowiązków i może nie wystarczyć czasu na studia, czy znajomych.

A jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie? Piszcie w komentarzach. 

4 komentarze:

  1. Wyszlam za maż w marcu tego roku a mam tylko 19 lat. Wszystko uklada sie w jak najlepszym porzadku, obowiqzki bez problemu godze ze znajomymi i wszystkim innym

    OdpowiedzUsuń
  2. Również znam osoby które w tak młodym wieku brały ślub, w większości było to jednak spowodowane ciążą ;) Wg mnie każdy moment jest dobry, jeśli jest się pewnym drugiej osoby. :)
    Ja z pewnością ślubu w takim młodym wieku nie wezmę, bo więcej wiosen za mną :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys ludzie brali tak szybko ślub gdyż wymagały tego czasy- była bieda i lepiej było załozyć rodzinę niz siedzieć z 7-demką rodzeństwa. Takie były wtedy czasy i polityka a teraz wszyscy najpierw robia kariere a potem zakładaja rodziny :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wszystko starcza czas, jeśli się tego chce, zaś wolnością cieszyć można się zawsze. Równie dobrze można mówić, że nasz partner/partnerka, jako jedynie chłopak/dziewczyna, a nie mąż/żona przeszkadza nam w naszej wolności, a tak często nie jest, można imprezować wspólnie, spotykać się ze znajomymi, dawać sobie wolny czas na własne zainteresowania, albo naukę. Tak, więc i po ślubie tak nie jest, że lądujemy zamknięci w klatce. Wiadomo przychodzą obowiązki typu: własne mieszkanie, opłaty, praca po szkole, aby wszystko utrzymać, ale większość dzisiejszych studentów (którzy mieszkają sami, ewentualnie z współlokatorami) także zmaga się z takim dorosłym życiem. W parze o tyle lepiej, że obowiązki się dzielą ;)
    Oczywiście nie ma co rzucać się na ślub, jeśli nie jest się pewnym swojego partnera, bo wtedy to tylko głupstwo :)

    OdpowiedzUsuń